Pani od architektury: Odczuwamy

Czy można oceniać architekturę na podstawie tego, jak się w niej czujemy? A czy można inaczej? O co tak naprawdę chodzi w tej architekturze? Mimo, iż wielu architektów o tym zapomina, architektura jest dla ludzi, a nie na odwrót. Dziś porozmawiamy o odczuwaniu architektury. O materiałach, odgłosach, grze światła i cieni, temperaturze i zapachu. O naszym osobistym stosunku do budynków. I o książkach, które warto przeczytać na początek.

Za co lubisz swój dom?

Zastanów się… za co lubisz swój dom? W których miejscach czujesz się dobrze? I dlaczego? Najczęściej to, jak się czujemy w danym miejscu zależne jest od wielu różnych czynników – ilości przedmiotów, użytych materiałów, detali, temperatury, wielkości pomieszczeń, światła (ja mam taką ulubioną porę dnia, kiedy światło zachodzącego słońca pada od strony sypialni przez drzwi na ściany drugiego pokoju).

„Forma podąża za funkcją” – mawiał Louise Sullivan, przy czym funkcję możemy rozumieć szeroko, również na płaszczyźnie psychologicznej. Bo czy dom służy tylko do spania i przechowywania rzeczy? Nie, również do zapewnienia nam poczucia bezpieczeństwa, stworzenia odpowiedniej atmosfery dla rozwoju. Podobnie jest z przestrzenią publiczną. Z jednej strony to węzeł komunikacyjny czy miejsce robienia zakupów. Ale też przestrzeń, w której spotykamy się z innymi ludźmi i wchodzimy z nimi w interakcję. Rozwiązania projektowe mogą nam to ułatwiać lub utrudniać. Klasycznym przykładem jest układ ławek. Jeśli będą one ustawione w rzędzie trudno będzie nam ze sobą rozmawiać. Jeśli ustawimy je w kształt litery L lub U łatwiej o integrację, swobodniej się rozmawia. Mówi się o takich ławkach, że są „do-społeczne”, w odróżnieniu od tych „od-społecznych”, czyli tych w rzędzie czy odwróconych tyłem.

Rozważania o domu i o mieście w ich znaczeniu kulturowym, psychologicznym, socjologicznym, mogą stać się punktem wyjścia dla wielu świetnych warsztatów architektonicznych. To dobry temat na lekcje polskiego czy wiedzy o kulturze.

Architektura zmysłów

Kolejny aspekt związany z odczuwaniem to faktyczne, fizyczne odczuwanie architektury. Najczęściej opisując budynki czy krajobraz korzystamy ze wzroku. Podczas warsztatów architektonicznych często zachęcam do dotykania, wąchania, obserwowania gry światła i cienia, szukania detali, kolorów, a także do tworzenia map miejsc ulubionych i nielubianych. To ostatnie ćwiczenie jest szczególnie ważne w przypadku warsztatów partycypacyjnych. Projektując jakąkolwiek przestrzeń, również publiczną, należy zbadać nie tylko, którędy ludzie przechodzą, ale też gdzie się dobrze czują, gdzie lubią siadać, gdzie najczęściej plotkują z sąsiadami. A które miejsca omijają i dlaczego. Zbieranie takich informacji jest zresztą bardzo wdzięcznym zadaniem i dzieci chętnie w nie wchodzą, zarówno jako opowiadający, jak i nagrywający opowieści innych.

Książki na dobry początek

Chciałabym podkreślić, że celem tego kursu jest zwrócenie uwagi na pewne zagadnienia dotyczące architektury, a nie przekazanie wiedzy na jej temat. Dlatego na stronie każdego modułu, po prawej stronie, zamieszczam listę książek, z którymi warto się zapoznać. Są wśród nich książki dla dzieci, które mogą służyć bezpośrednio do przygotowania warsztatów, ale też książki dla laików i dla architektów, które polecam Ci jako lekturę. Możesz z nich wyciągnąć pewne informacje, ale przede wszystkim dają do myślenia.

Zacznę od lektury obowiązkowej, czyli „Odczuwanie architektury” Rasmussena. Naprawdę nie wyobrażam sobie, żeby można było uczyć o architekturze bez przeczytania tej pozycji. Ta niezwykle inspirująca książka, pozwala inaczej spojrzeć na przestrzeń. Na drugim miejscu w moim prywatnym rankingu najlepszych książek o architekturze jest „Architektura szczęścia” Alaina de Bottona. Pokazuje, że architektura to nie tylko konstrukcja, elewacja i plany pomieszczeń, ale też otoczenie, struktura, detale, spójność, równowaga, światło i cień. To książka dla laików, ale polecam ją również wszystkim architektom. Napisana lekko i z humorem (jak wszystkie książki de Bottona). A na koniec jeszcze jedna pozycja – jedna z moich ulubionych książek, czyli „Najpiękniejszy dom na świecie” Witolda Rybczyńskiego. Pokazuje, że architektura powstaje czasami w nieoczekiwany sposób, projekty ewoluują, a chcąc wybudować łódź, możemy skończyć z czymś zupełnie innym.

Zadanie

Załóż zeszyt, w którym będziesz prowadzić obserwacje nad niezwykłą krainą, jaką jest Twój dom. Poszukaj linii, zbadaj lusterkiem sufit, opisz wybrane pomieszczenie, wypisz wszystkie dźwięki, spróbuj różych ustawień lampek, kadruj widok, szukaj kolorów. Jeśli pracujesz ze stałą grupą dzieci możesz to ćwiczenie przeprowadzić z nimi, tematem przewodnim czyniąc Wasze przedszkole czy szkołę.