#019 Sensoryczny Plac Zabaw

Nazwa projektu Sensoryczny Plac Zabaw w Olsztynie
Autorzy: Barnaba Wójtowicz-Szczotka, Jacek Szczotka | artefakty, Aneta Jabłońska (projekt zieleni)
Kategoria: architektura krajobrazu
Lokalizacja: Olsztyn, ul. Turowskiego 1, Zespół Placówek Edukacyjnych
Rok powstania: 2013
Koszt: 90 tysięcy (elementy zamówione w pracowni www.artefakty.org)
Zdjęcia: artefakty, Aneta Jabłońska

POCZĄTKI
Projekt powstał na zamówienie ośrodka dla dzieci z autyzmem. Rok wcześniej robiłem duży sensoryczny plac zabaw do ośrodka dla dzieci niepełnosprawnych w Barlinku i stąd chyba się rozeszły wieści. Miałem też spore doświadczenie w nietypowych projektach drewnianych zabawek i pracownię przystosowaną do takich zleceń więc dość szybko ich przekonałem, że zrobię to najlepiej.
Projektowi sensorycznego placu zabaw od samego początku przyświecała myśl, by było to miejsce dostosowane do potrzeb dzieci z autyzmem. Poprzez dostarczanie wrażeń zmysłowych w kontrolowany sposób, dziecko z autyzmem ma możliwość „oswoić się” z nimi, doświadczyć tyle stymulacji, ile potrzebuje, pozbyć się poczucia niepewności lub lęku. Dlatego, aby urozmaicić i dostarczyć kolejnych bodźców wiosną 2014 r. pojawiła się na placu roślinność.

PRZEBIEG
Po przedstawieniu uproszczonych szkiców i uzgodnieniu zakresu prac zajęliśmy się projektowaniem technicznym i detalami. Główna część projektu powstaje w trakcie tworzenia, nie mamy wszystkiego rozrysowanego i dużo improwizujemy, aby jak najlepiej wykorzystać środki i czas. Projekt realizowaliśmy latem, a że sam labirynt był dość duży to ustawiliśmy go na placu przed pracownią, i każdy kto przychodził i wychodził szedł zygzakiem między ściankami, a co bardziej wygimnastykowani przeciskali się między dziurami. Przy projekcie pracowała młoda energiczna ekipa, więc było bardzo wesoło.
W trakcie realizacji, większych problemów nie było bo drewno to taki materiał, który zawsze można naprawić, czasem tylko dłużej to trwa, albo wyjdzie więcej materiału. Problemy pojawiły się przy montażu z powodu różnic w pomiarach miejsca na bramę. Dosyłaliśmy elementy, które przykręcił bardzo sympatyczny miejscowy konserwator.
Zapomnieliśmy też specjalistycznych końcówek do wkręcania śrub, a akurat była sobota i ciężko było kupić. Jednak okazało się, że w różnych zakamarkach ubrań roboczych i pudełek z maszynami były schowane zapasowe i zebraliśmy cały komplet. Montaż ciężki i wyczerpujący. Z Krakowa wyjechaliśmy w nocy i byliśmy już o 7 rano w Olsztynie, a pracę skończyliśmy o 23.
Jeżeli chodzi o roślinność to zaprojektowano 9 donic o różnych wymiarach. W większości ustawiono je wzdłuż „korytarza” prowadzącego do placu tak, aby już od wejścia roślinność oddziaływała na zmysły i wprowadzała dzieci w niezwykły świat zabaw. Ze względu na niewielkie powierzchnie, do obsadzenia donic w głównej mierze wykorzystano zioła i byliny, ale również pojawił się krzew. Roślinność jest tak zaprojektowana, by w sposób zintensyfikowany i celowy oddziaływać na zmysły w większym stopniu niż zwykle.

CHWALIMY SIĘ
Najbardziej lubię labirynt, trzon całego projektu w którym pierwszy raz użyłem duże krzywe lustro. Bardzo ciekawe są też huśtawki-bramy, które zrobiłem inspirując się zabawami z dzieciństwa. Ważna jest jednak całość- kolory i gra świateł na kolejnych częściach labiryntu wraz z ruchem słońca, które powoli odsłania plac zabaw, wychodząc zza budynków.
Plac zabaw miał być też atrakcją dla dzieci uczących i bawiących się w okolicznych budynkach i było to widać w uśmiechniętych twarzach przyklejonych do szyb.
Ten plac to głównie narzędzie terapeutyczne, pobudzające i rozwijające zmysły niepełnosprawnych dzieci w trakcie zabawy, i to chyba najbardziej mnie cieszy.
Odpowiedni dobór gatunków, łatwy dostęp do donic oraz ich odpowiednie wymiary sprawiają, że można prowadzić tu zajęcia z hortiterapii. Dzieci angażowane są w prace ogrodnicze począwszy od siewu, obserwowanie wzrostu, przesadzanie i opiekę nad roślinami. Dzięki zastosowaniu w dużej mierze gatunków jednorocznych plac zmienia się co roku i dostarcza nowych wrażeń.

TRUDNE PYTANIA
Oczywiście były pytania o bezpieczeństwo i normy, ale ja projektuję niskie i bezpieczne rzeczy, nie używam barierek, które prowokują do wchodzenia jeszcze wyżej, ani mat gumowych, które zaburzają poczucie bezpieczeństwa. Dla mnie ważne jest, aby dziecko było też bezpieczne poza placem zabaw, który ma im pomóc poznać swoje możliwości i ograniczenia. Siniaki i otarcia są normalną rzeczą w trakcie dziecięcej zabawy i to są chyba główne niebezpieczeństwa. Trudnych pytań nie pamiętam, może padły przy ustalaniu projektu. Pytania o funkcję przedmiotów i o to jak się na danym elemencie będą bawiły dzieci. Ciężko od razu wytłumaczyć, zwykle podaję parę przykładów, które wymyślałem projektując, ale wiem, że dzieci i tak wymyślą coś ciekawszego i zagospodarują teren zabawy.
Pytania o roślinności padły dwa. Pierwsze, co się stanie gdy dziecko zje, którąś z roślin? Pójdzie na zdrowie, bo nie zastosowałam żadnych trujących gatunków, wręcz przeciwnie. Są tu m.in. zioła, warzywa, owoce takie jak poziomka. Drugie, co z owadami? Owady są niezbędne do tego, aby rośliny pięknie rosły i kwitły, nie unikniemy ich. Dodatkowo można obserwować ich niezwykły świat. Po za tym występują wszędzie, dlatego jeżeli chcemy uniknąć np. użądleń, musimy być uważni, nie tylko na placu zabaw.

P1040431 - Kopia
P1040434
P1040439
P1040443
plac_zabaw_do_olsztyna_labirynt_3
plac_zabaw_do_olsztyna_labirynt_4

Barnaba Wójtowicz-Szczotka
QS4A8986 (1)

Jacek Szczotka
img_0042 (1)

Aneta Jabłońska
Na co dzień instruktor terapii zajęciowej i hortiterapeuta w Stowarzyszeniu Wyjątkowe Serce, z zamiłowania i wykształcenia architekt krajobrazu. Współtworzę portal Ogród Leczy, gdzie w raz ze znajomymi dzielimy się wiedzą na temat hortiterapii.
_IGP1855 - Kopia