Ogród dydaktyczny w Stróżach

bartnik_wizka_korekta (mr)
Wizyta w gospodarstwie Pasiecznym „Sądecki Bartnik” to kolejna, po Urwitałcie, okazja do spotkania prawdziwych pasjonatów i ekspertów w jednym. O pszczołach i miodach wiedzą wszystko, chętnie tą wiedzą się dzielą i zarażają pasją. Pod wpływem pani Anny Kasztelewicz, właścicielki „Sądeckiego Bartnika” i Czesławy Adamik, mendażerki kupiliśmy książkę „Fenomen pszczół miodnych” Tautza, a dla Franka „Pszczoły” Sochy i chłonęliśmy zawarte tam informacje łapczywie. Franek został degustatorem miodu i dodawał go do wszystkich potraw, łącznie z zupą grzybową.
Ogród dydaktyczny ma stanowić jedną z atrakcji, których w gospodarstwie nie brakuje – zwierzyniec, zabytkowe ule, muzeum pszczelarstwa, restauracja, sklepik, staw… Ogród będzie służył dzieciom czekającym na oprowadzenie lub na resztę grupy, która jeszcze jest oprowadzana. Może również stanowić jeden z elementów wycieczki, gdzie przewodnik wykorzysta wybrane elementy do wyjaśnienia różnych zagadnień. Na przykład opowie o tym, że siła odśrodkowa, którą można poczuć na karuzeli, jest wykorzystywana przez pszczelarzy do oddzielenia miodu od plastra. Zachęci do oglądania olbrzymich rzeźb-kwiatów. Niektóre z nich będą pomalowane w taki sposób, aby można było porównać, jakie kolory widzi człowiek, a jakie pszczoła. I tak jest przy każdym elemencie ogrodu. Dydaktyka miesza się z zabawą. Wyprowadzając pszczółkę na spacer, czyli ciągnąc wózeczek przesuwający się po szynie umieszczonej nad głowami, dowiadujemy się jak szybko pszczoła macha skrzydełkami. Przechodząc przez kolejne ścianki „ula” uczymy się o poszczególnych zadaniach, jakie w ciągu życia wykonuje pszczoła, od wygryzienia się z komórki plastra, przez sprzątanie, karmienie czerwu i królowej, budowanie plastra, aż w końcu wylot z ula w celu poszukiwania pyłku i nektaru. Możemy też zatańczyć z pszczołami (tak, pszczoły tańczą!). I jeszcze poznać rodzaje uli. I dowiedzieć się o różnych produktach pszczelich. I zagrać w grę. I wiele innych ciekawych rzeczy, po których na pewno tak zgłodniejemy, że chętnie udamy się do pobliskiej restauracji na przepyszne dania. Z miodem oczywiście.